Był zimny jesienny poranek. Robert spacerował brzegiem morza. Nagle zobaczył opuszczony kuter rybacki. Wszedł do niego... Kuter zaczął odpływać. Robert chciał krzyczeć! nie mógł...Nie wiedział dlaczego,ale nie mógł nic powiedzieć,jakby jakaś siła zabrała mu głos. Nagle do kutru zaczeła wlewać się krew.Co ciekawe był na czystym morzu.. odzyskał głos... poczuł zimno. Wtem dotknął go ostry ból w plecach.Jakby ktoś wbił mu nóż w plecy-nie mylił się ktoś wbił mu nóż. Żył jeszcze kilka minut. W chwil swojej śmierci usłyszał głos mężczyzny W starym kutrze czycha groza - to było ostatnie co usłyszał. Nie dał rady,umarł... Następnego dnia kuter dopłynął do brzegu. Ciało Roberta odnaleźli rybacy.Jeden rybak chciał wyjąć ciało,ale kiedy włożył nogę do kutra poczuł dziwny dreszcz i wyjął noge.Roberta nikt nie uratował.Już nikt nigdy nie wszedł do tajemniczego kutra.
PRZEPRASZAM,ŻE KRÓTKIE ;'C
`Callies
`Oliwia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz