-Mamo! Idę! -zawołała Zuzia wychodząc z domu na noc do przyjaciółki.
-Dobrze, uważaj na siebie!- wykrzyknęła mama po czym wróciła do robienia kolacji.
Zuzia szła przez chodnik wpatrzona w telefon. Raz na jakiś czas odwróciła głowę żeby zorientować się czy aby napewno idzie do Oli. Było około 20:00, jesień więc było już ciemno. Ubrana w czarną, skórzaną kurtkę i jeansy szła przed siebie. Nagle wyłączył jej się telefon. Przestał działać. Dziwne, ponieważ ładowała go przed wyjściem. Zgasł tez latarnie. Wyciągnęła z kieszeni małą latarkę, którą znalazła wczoraj w szkole. Przestraszyła się więc jak najszybciej skręciła w uliczkę gdzie mieszkała Ola i zapukała do jej drzwi. Ola mieszkała w starym domu, który został zbudowany przed II wojną światową po to żeby chować tam ciała żołnierzy. Nigdy nie bała się domu, ponieważ wyglądał on teraz bardzo ładnie, nowa elewacja, płot czy dużo roślin. Po chwili Wystraszona Zuzia mogła już wejść do domu przyjaciółki. Szybko ściągnęła buty i usiadła na kanapie, wyglądała jakby właśnie przebiegła maraton.
-Jezu Zuzia co się stało? - zapytała Ola
-Szłam do Ciebie przeglądając telefon gdy nagle wyłączył się, latarnie również zgasły, próbowałam go znów włączyć ale nie dało się, strasznie się wystraszylam.
-Dobra chodź juz do mnie, rozgosc się ją zrobię nam kakao.
Będąc już po raz setny u Oli, Zuzia była przyzwyczajona do dziwnego klimatu domu, nic dziwnego gdyż w całym domu leżały kiedyś ciała. Weszła po schodach do góry i jak zwykle nie wiedząc, które drzwi ma otworzyć, strzelała. Na szczęście trafnie.
Usiadła na białym łóżku Oli i przykryła się jej kocem. Nagle usłyszała krzyk.
C.D.N
-Dobrze, uważaj na siebie!- wykrzyknęła mama po czym wróciła do robienia kolacji.
Zuzia szła przez chodnik wpatrzona w telefon. Raz na jakiś czas odwróciła głowę żeby zorientować się czy aby napewno idzie do Oli. Było około 20:00, jesień więc było już ciemno. Ubrana w czarną, skórzaną kurtkę i jeansy szła przed siebie. Nagle wyłączył jej się telefon. Przestał działać. Dziwne, ponieważ ładowała go przed wyjściem. Zgasł tez latarnie. Wyciągnęła z kieszeni małą latarkę, którą znalazła wczoraj w szkole. Przestraszyła się więc jak najszybciej skręciła w uliczkę gdzie mieszkała Ola i zapukała do jej drzwi. Ola mieszkała w starym domu, który został zbudowany przed II wojną światową po to żeby chować tam ciała żołnierzy. Nigdy nie bała się domu, ponieważ wyglądał on teraz bardzo ładnie, nowa elewacja, płot czy dużo roślin. Po chwili Wystraszona Zuzia mogła już wejść do domu przyjaciółki. Szybko ściągnęła buty i usiadła na kanapie, wyglądała jakby właśnie przebiegła maraton.
-Jezu Zuzia co się stało? - zapytała Ola
-Szłam do Ciebie przeglądając telefon gdy nagle wyłączył się, latarnie również zgasły, próbowałam go znów włączyć ale nie dało się, strasznie się wystraszylam.
-Dobra chodź juz do mnie, rozgosc się ją zrobię nam kakao.
Będąc już po raz setny u Oli, Zuzia była przyzwyczajona do dziwnego klimatu domu, nic dziwnego gdyż w całym domu leżały kiedyś ciała. Weszła po schodach do góry i jak zwykle nie wiedząc, które drzwi ma otworzyć, strzelała. Na szczęście trafnie.
Usiadła na białym łóżku Oli i przykryła się jej kocem. Nagle usłyszała krzyk.
C.D.N
Mało straszna ale będzie jeszcze wiele części. Mam nadzieje, ze się spodobała :)
`Callies
`Oliwia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz