wtorek, 7 czerwca 2016

Nawiedzona Uliczka #1

Pewnego dnia Alice miała spotkac się chłopakiem i przyjaciółką.Umówili się na godzine 21.00 w ruinach na owej ,,nawiedzonej uliczce".Alice była punktualnie o 21.00 w ruinach ale ku jej zdziwieniu nie było ani Jeff'a(bo tak miał na imie jej chłopak),ani Agnes (bo tak miała na imię przyjaciółka).Alice czekała na nich godzinę,bo wciąż miała nadzieję,że przyjdą.Wkońcu postanowiła wejść do ruin.W środku było ciemno..Kiedy chciała się skulić w rogu, jej plecy dotknęły...Właściwie ...jakiegoś mężczyzne..?Nie wiem.Alice zaczęła tak szybko uciekać,że nawet nie zobaczyła kogo dotknęła.Kiedy tak biegła i biegła natknęła się na kamień i ,,wywinęła orła".(Co jest dziwne bo biegła po ulicy ,a raczej kamienie nie rosną na ulicy..?Myślicie,że ten kamyk był mały?Nie... zdziwieniem było natknąć się na niego na ulicy...)
Dziewczyna jak najszybciej wstała i próbowała znaleźć drogę do domu. Niestety było ciemno, w dodatku mgła i nic kompletnie nie widziała. Rozglądała sie dookoła. Słyszała tylko szepty, szelesty dobiegające zza krzaków. Biegała w te i wewte.
- Mój Boże! Gdzie ja jestem?! - krzyknęła przerażona.
Nagle złapało ją coś za gardło i zaczęło dusić. Szarpała się i darła, lecz to nic nie pomagało. Na szczęście się wyślizgnęła i zaczęła biec, sama nie wiedząc gdzie. Niestety nieświadomie wbiegła na ulice w rozpędzony samochód. 
Na drugi dzień zajęła się tym policja, ponieważ w tamtym miejscu stała kamera, która była przyczepiona do budynku pewnej instytucji. Kiedy wszystko zaczęło się odtwarzać wszyscy zaczęli krzyczeć z przerażenia. Zamiast nagrania z wypadku. Był tylko napis z krwi "Wy będziecie następni"... 
Ale co się stało z Jeff'em i z Agnes?
Kim był mężczyna na którego się natknęła?
Kim był mężczyzna ,który chciał ją udusić?
Dowiecie się w nastepnej części!
`Callies
`Oliwia

Tuvex ne resamlen, ce te qoui

Matt miał 21 lat, był już studentem. Nie mieszkał z rodzicami, a w małej kawalerce, która dla niego była w sam raz. Pewnego ciepłego, jesiennego dnia miał zamiar spotkać się ze swoim kolegą, studiującym na Akademii Sztuk Pięknych. Matt miał już wychodzić, kiedy zadzwonił telefon, pomyślał, że może dzwoni jego dziewczyna, ale nie. Znów jego ciocia. Tym razem jednak nie pytała czy zjadł obiad, ale z wielkim podekscytowaniem mówiła o jakimś znalezisku, które rzekomo odkopał jej pies. - Kochanie, przyjedź do mnie, bardzo cię proszę Matt, zobaczysz to. - Ale ciociu dziś nie mogę, umówiłem się z Edi'm. - To ten przyszły malarz? To przyjedźcie razem przyda mi się. Po tych słowach w słuchawkach zapanowała głucha cisza, przerażająca. Lecz po kilku sekundach Matt usłyszał piskliwy krzyk cioci. Potem już nic nie odpowiedziała. Chłopak prędko chwycił kluczyki swojego samochodu i pobiegł do niego. Jechał bardzo szybko, słysząc klaksony innych aut. Podjechał pod dom kolegi i powiedział, że muszą jechać cioci, bo coś się stało. Wreszcie podjechali pod jej dom. Ku zdziwieniu chłopaków biała willa ciotki Aldony był pozamykana, nawet okna były pozasłaniane. Edi i Matt po chwili zastanowienia wybili okno w drzwiach i otwarli je. Myśleli, że zastaną ją pobitą, okradzioną, lub nawet zabitą, ale jej wcale nie było. W całym domu było ciemno, tylko w jednym z pokoi na piętrze migały promyki lampki nocnej. Pobiegli tam. Nie było jej w tym pokoju. Ale Matt'a zaskoczył obraz oparty o ścianę, nigdy przedtem go tu nie widział. Obraz przedstawiał tysiące starców, dzieci, kobiety, mężczyzn, noworodków, a pod nim widniał napis „Tuvex ne resamlen, ce te qui" - Bardzo ciekawy obraz, całkiem ładnie namalowany. Nie łatwo jest namalować tylu ludzi i to tak szczegółowo. Hej Matt patrz! - Dlaczego ten obraz ma przybitą deseczkę na środku? - Nie wiem, sprawdzimy, co jest pod nią? - Nie może lepiej nie. Zadzwonię na policję. Cioci nigdzie nie ma. - Dobrze. - Matt wyszedł z pokoju. Stał już przy telefonie, podnosił słuchawkę, kiedy znów usłyszał krzyk, taki sam jak krzyk cioci Aldony. Tym razem jednak krzyczał Edi. Matt pobiegł na górę. Kiedy wszedł do pokoju nie było w nim Edi'ego, tylko ten obraz, ale ta deseczka, która była przybita na środku obrazu leżała koło niego. W miejscu gdzie była przybita był namalowany szatan trzymający widły. Matt jeszcze raz spojrzał na napis pod obrazem, po czym wybiegł z pokoju do sypialni cioci. Zaczął przeszukiwać jej komodę. Wreszcie znalazł to, co chciał - słownik łaciny. Odnalazł to zdanie. „Tuvex ne resamlen, ce te qoui", co dosłownie znaczy „Ciekawość to pierwszy stopień do piekła"...

Dom Diabła

Pewnego razu Eliza wracając ze szkoły. zauwazyła bramę. Wiał z niej cichy chłodny wiatr, a w uszach szumiał głos "Chodź do mnie". Nie pójdę pomyślała Eliza i odwróciła się. Biegła do domu bo głos w uszach stawał się coraz głośniejszy, i głośniejszy. Gdy doszła do drzwi domu odgłosy ucichły. Weszła do domu. Nic ciekawego się nie działo. Piesek skakał wesoło merdając ogonem. Eliza zastanawiała się teraz czym mógł być ten głos. Z ciekawości postanowiła się tam wybrać. Przestała się bać, przecież nie wierzy w takie bzdury o duchach. Na mieście było ciemno. Dokładnie się przyjrzała gmachom budynku. Ujrzała napisane krędą słowa: "Tu mieszka diabeł". Pewnie jakieś dzieci się wygupiały i to napisały pomyślała. W tym momencie zrobiło się jaśniej, chmury się odsunęły ale w uszach dziewczynka usłyszała krzyk,pisk. Zdrętwiała ze strachu. Nie poddała się jednak. Weszła przez bramę. Przeszła przez korytarz a na końcu widziała wyjście do ogrodu. Usłyszała krzyki i piski bawiących się dzieci. A jednak nie jest tu strasznie pomyślała i poszła dalej. Ujrzała dwie dziewczynki w jej wieku. Skakały i tańczyły. Jedna miała w ręce lalkę, taką jakąś dziwną smutną płaczącą. Przez chwilkę Elizie wydawało się że lalka prosi o pomoc, ale nie to niemogła być prawda. Dziewczynki przystanęły. Jedna z nich uśmiechnęła się. Gestem sprawiła że Eliza podeszła do niej. Teraz bawiły się razem. Po krótkim czasie dwie dziewczynki zaprosiły dziewczynkę na kolację. Chętnie się zgodziła a gdy przeszła przez próg zobaczyła stosy lalek. Wszystkie smutne i płaczące. Przestraszyła się. do pokoju wszedł ich ojciec, miał kopyta. Przestraszona dziewczynka już wiedziała o co chodzi. Nie było już drogi ucieczki. Usłyszała tylko jedno "Tatusiu mamy nawą zabawkę". Potem obudziła się wśród innych porzuconych lalek. Żałowała że tam przyszła. "Dzieci diabła" pomyślała Eliza a po porcelanowej twarzy popłynęły łzy. Człowiecze łzy.
`Callies
`Oliwia

Mumia

Martyna miała wtedy 14 lat. Była akurat na wakacjach z rodzicami i starszą, 19-letnią siostrą - Marzeną. Trzeciego dnia wycieczki rodzice uparli się, żeby wybrać się do muzeum archeologicznego. Był to duży, zbudowany z jasnej cegły budynek. Rodzinka weszła do środka. Wykupili bilety i ruszyli zwiedzać. Martyna w muzeum czuła się dość nieswojo. Być może dlatego, że w żadnym z pomieszczeń nie było okien. Pojedyńcze kinkiety wiszące na suficie dawały efekt półmroku. Również wystawa była dość nietypowa - woskowe figury za szklanymi gablotami przedstawiały dawnych ludzi. Martyna szła przodem - nigdy nie potrzebowała zbyt wiele czasu na oglądanie. Nagle doszła do wystawy poświęconej starożytnemu Egiptowi. Przestraszyła się trochę na widok sarkofagu i mumii, dlatego podskoczyła i odwróciła się. Wtedy doszła do niej Marzena. - Marti, nie wygłupiaj się. To sztuczne - wskazała podbródkiem na mumię w bandażach, nawijając na palec kosmyk szkarłatnych farbowanych włosów. - Uhm. Wiem - ledwie mruknęła Martyna, kiedy światła pogasły. Dziewczynka krzyknęła. Otaczała ją zupełna ciemność, usłyszała pełne zdziwienia i strachu krzyki rodziców i Marzeny. Usłyszała też trzask rozbijanego szkła i dziwny odgłos... jakby jęk, ale nie wydała go ani Marzena, ani żadne z rodziców... Po chwili światła się zapaliły. Rodzice podbiegli do Martyny. - Wszystko w porządku...? To tylko awaria, ale można się wystraszyć, co? - zapytał tata. - Gdzie Marzenka? - padło pytanie mamy. Chyba tylko Martyna zauważyła kosmyk szkarłatnych włosów, który wydostał się spomiędzy bandaży 'sztucznej' mumii za gablotą... Ale nie, rodzice także to zauważyli. Wybito szybę i wyjęto z gabloty martwą już Marzenę... Odbył się pogrzeb. W nocy tegoż dnia Martyna usłyszała jęk... taki sam, jak wtedy w muzeum... Jednak tym razem był on wypełniony wściekłością i niezadowoleniem... A więc strzeż się. Bo pewnego dnia mumia może zapukać też do Ciebie!
`Callies
`Oliwia

Klaun

0 czerwca 2005r otworzono w Warszawie Szkołę Podstawową nr 10. Od razu do wszystkich domów zostały przysłane zaproszenia aby rodzice wysłali dzieci do tej szkoły. Szkoła chwaliła sobie wysoki poziom nauczania. Następnego dnia już przyszli chętni aby zapisać swoje pociechy. Gdy rozpoczęły się lekcje klasa 4b miała j.polski w sali 202. Była prześliczna. Podłoga była z paneli a ściany zostały pomalowane na kolor oliwkowo-zielony. Lecz jedna rzecz tam nie pasowała. Klaun. Wisiał sobie samotnie na rurze przy kaloryferze. Włosy miał czerwone, żółtą koszulke i niebieskie szelki. Gdy rozpoczęła się lekcja pani zaczęła pytać uczniów o imiona a by się z nimi zapoznać. Kiedy to zrobili jeden z chłopców zapytał się co to za klaun tam przy rurze.
 - Myśle że zwykły klaun, powieszono go tutaj aby dodał uroku tej sali :)
 - Nie podoba mi się...
 - Dlaczego? 
-Jest dziwny.
-Dziecko co ty mówisz?!
 - Po prostu mi się nie podoba!
 - Nie bądź śmieszny! Właśnie dostałeś uwagę za pyskowanie do nauczyciela! Chłopiec nazywał się Marcin. Po powrocie opowiedział o tym zdarzeniu rodzicom. Bardzo ich zaniepokoiło dziwne zachowanie nauczycielki.
 - Dlaczego to zrobiła?
 - Nie mam pojęcia.
 - Myślę że po prostu jest przywiązana do tego klauna i nie lubi jak ktoś uważa go za dziwnego.
 - Może..
 Następnego dnia gdy Marcin przyszedł do szkoły i miał język polski, klaun siedział na biurku nauczycielki. Zdziwiony tym widokiem usiadł do ławki. Lecz gdy popatrzył na ławkę to przysiągłby , że poprzedniego dnia były nowiutkie prosto ze sklepu. Dzisiaj już wyglądały przerażająco , podrapane, pobrudzone... Najdziwniejsze było to , że rura od kaloryfera była oderwana. Nauczycielka popatrzyła na Marcina i mówi:
"Ty! Znajdź sobie jakiegoś kolege i remontujcie sale! Wiem , że to wy!"
 Chłopiec poprosił kolege z ławki o pomoc. Zgodził się. Zostali po lekcji aby odnowić salę. Klaun został. Gdy malowali ściany lalka spadła z biurka. Lekko się przestraszyli. Kiedy skończyli swoją prace poszli do domu. W czwartek rano pierwszą lekcją była matematyka. Siedziała tam kukiełka. Ta sama co w sali 202. Po przerwie w sali od polskiego znów siedziała tam ta lalka! Chłopak kompletnie nie wiedział o co chodzi! Lecz najdziwniejsze było to , że nie było ich nauczycielki. Po czym przyszedł dyrektor i powiadomił iż pani od polskiego zrezygnowała z pracy. Na jej miejsce przyszedł nowy nauczyciel. Rude włosy, żółta koszulka, niebieskie szelki...
 -Witam was moi mili!
 -Dzień dobry. -Miło mi jestem... Piotr... tak właśnie! Nazywam się Piotr!
 Marcin zwariował. Przyszedł do domu. Zaczął majaczyc... Rodzice poszli z nim do psychologa. Lecz i on nie mógł mu pomóc. Musieli, po prostu musieli go oddac do zakładu. Nie było innego wyjścia... Biedny chłopak. Został zamknięty i odizolowany od świata. Rodzice go często odwiedzali. Któregoś dnia przyszedł do niego rudy mężczyzna. Kiedy wychodził.. miał w ręku dużą torbe. Chłopiec zniknął. Zakład zamknięto. Lecz zwłoki Marcina... odnaleziono. Leżał przy rzece, został uduszony a dziwne było to że ktoś mu pomalował włosy. Na jaki kolor? Przeciez dobrze wiecie...
Myślicie,że na rudy?Oczywiście!A kto był zabójcą?Nie wiem.Ale zapewne kazdy podejrzewa tego samego osobnika..
`Callies
`Oliwia
Mam nadzieję,że nie ma błędów,pisałam na szybko a teraz starałam się to poprawić więc jak coś zauważycie to komentarze poprosze ;dd.

Cmentarz

Historia wydarzyła się naprawdę... Działo to się pewnego lata, dwie dziewczyny Cate i Sindy pojechały na dwa tygodnie nad jezioro które mieściło się nieopodal wielkiego lasu. Ich domek stał tuż na jego skraju. Wysokie, szumiące drzewa widać było prawie z każdego okna. Dziewczyny były zadowolone z wyjazdu, słońce woda, zieleń to było to co naprawdę lubiły. Na początku, nie było za ciekawie, rozpakowywanie się, szukanie dobrych miejsc na opalanie i chlapanie w wodzie zajmowało dużo czasu, lecz po jakimś czasie, Cate i Sindy były bardo zadowolone z tego że są w tak pięknym miejscu. Dni płynęły bardzo szybko żadnej z nich nie przyszło nawet do głowy gdzie mieszkają i co je niedługo spotka .Żadna z nich nie wierzyła w sprawy nadprzyrodzone, a historie o duchach i wszystko co niewyjaśnione tylko je śmieszyły Pewnego dnia, wieczorem cała rodzina postanowiła rozpalić ognisko, jako, że większość dorosłych była już trochę pijana po rozpałkę wysłały dziewczyny. Cate i Sindy nie były zbytnio zadowolone z tego że późnym wieczorem muszą włazić w głąb lasu, gdzie było pełno komarów, a wyobraźnia robiła swoje, kilka razy cofały się bo któraś rzekomo, coś ujrzała w oddali. Im dalej szły tym mniej widziały bo robiło się coraz ciemniej. Sindy zaczęła się niepokoić i chciała już wracać chociaż nie miały ani jednego kawałka drewna. Lecz Cate stanowczo nakłaniała koleżankę aby iść jeszcze dalej, bo muszą znaleźć drewno. Inaczej nici z ogniska. Sindy coraz bardziej przerażona szła krok w krok za przyjaciółką coraz bardziej się niepokojąc nagle Cate usłyszała głos w oddali lecz Sindy zaśmiała się tylko i poprosiła koleżankę żeby przestała żartować bo to nie jest śmieszne i coraz bardziej stanowczym głosem, wręcz nakazała koleżance wracać, lecz nagle potknęła się o kamień i wylądowała tuż koło kamiennej tablicy, gdy podniosła wzrok z ziemi, jej oczom ukazał się nagrobek. Odruchowo przeczytała napis : Tu spoczywa Kathr.. (reszta zamazana) Kto zakłuca jej spokój niech będzie przeklęty Cate nawet nie zauważyła że Sindy się przewróciła, lecz Sindy zawołała koleżankę słowami : Lepiej się stąd zwijajmy, na to Cate: A co? ducha zobaczyłaś? Cate nawet nie zdawała sobie sprawy z tego że PRAWIE, lecz zawróciła i sama przeczytała napis... Przestraszyła się, nagle usłyszały gwałtowny szum wiatru, wszystkie śmieci i liście zakręciły się za ziemi , o odsłoniły 6 nagrobków, Sindy zaczęła uciekać lecz Cate zatrzymała ją przekonując, że nagrobki nic jej nie zrobią, zaczęły czytać... na kolejnych nagrobkach były już pełne imiona i nazwiska Smither, Smither, Smither.... wszystkie nagrobki z ta samą datą śmierci i większy grób Gracy Smither. Była to cała rodzina, wszędzie ten sam napis... Kto zakłuca niech będzie przeklęty... Niech będzie przeklęty... Dziewczyny czytały na głos drżąc, znowu szum wiatru, wydawało im się że słyszą głosy... Zaczęły uciekać nie miały trudności ze znalezieniem drogi do domu, odechciało im się ogniska, przerażone poszły spać. na drugi dzień już ochłonęły. Zaczęły krążyć po okolicy i pytać miejscowych o nagrobki, większość ludzi nic, nie wiedziała, albo nie chciała powiedzieć. Lecz po kilku godzinach poszukiwania informacji zapukały do starego domu, wszędzie wisiały pajęczyny myślały że dom jest opuszczony, lecz, ku ich zdziwieniu otworzyła staruszka z miłym uśmiechem. Gdy dziewczyny zapytały o nagrobki zaprosiła je do środka na herbatę. Po chwili wahania zgodziły się. staruszka opowiedziała im że kiedyś żyła tu wielodzietna rodzina. Ojciec matka, i czwórka dzieci. Ojciec był bardzo spokojnym człowiekiem, nic nie wskazywało na to, że pewnego dnia wróci z pracy i..... Pozbijał wszystkich... Dzieci zarżnął nożem a żonę.. Gdy staruszka zaczęła opowiadać o żonie popłynęły jej łzy, chyba bardzo to przeżyła.Sam się powiesił. Dziewczyny podziękowały i wyszły. Był to dzień wyjazdu. Gdy Cate i Sindy były już w samochodzie chciały pożegnać się ze staruszką. Podeszły do drzwi zapukały, nikt nie otwierał lecz im oczom ukazał się plakietka na drzwiach " Grace Smither" Kim była staruszka która z nimi rozmawiała? .... Może chciała, żeby ktoś poznał tajemnicę śmierci całej rodziny? Już się nie dowiemy..
Dzisiaj ciemne klimaty :X
`Callies
`Oliwia
`Cmentarzysko

Nóż w plecy..

Był zimny jesienny poranek. Robert spacerował brzegiem morza. Nagle zobaczył opuszczony kuter rybacki. Wszedł do niego... Kuter zaczął odpływać. Robert chciał krzyczeć! nie mógł...Nie wiedział dlaczego,ale nie mógł nic powiedzieć,jakby jakaś siła zabrała mu głos. Nagle do kutru zaczeła wlewać się krew.Co ciekawe był na czystym morzu.. odzyskał głos... poczuł zimno. Wtem dotknął go ostry ból w plecach.Jakby ktoś wbił mu nóż w plecy-nie mylił się ktoś wbił mu nóż. Żył jeszcze kilka minut. W chwil swojej śmierci usłyszał głos mężczyzny W starym kutrze czycha groza - to było ostatnie co usłyszał. Nie dał rady,umarł... Następnego dnia kuter dopłynął do brzegu. Ciało Roberta odnaleźli rybacy.Jeden rybak chciał wyjąć ciało,ale kiedy włożył nogę do kutra poczuł dziwny dreszcz i wyjął noge.Roberta nikt nie uratował.Już nikt nigdy nie wszedł do tajemniczego kutra.
PRZEPRASZAM,ŻE KRÓTKIE ;'C
`Callies
`Oliwia

Domek pod lasem

Pewnego dnia rodzina: Mama, Tata, Maciek, Michał zamieszkała w domku pod laskiem. Zaskoczyła ich tania cena domu Nie wiedzieli jednak, że przed laty wydarzyła się tragedia. Żyła tam młoda para. Pewnego dnia mąż znalazł żone w łóżku z kochankiem. Wziął nóż... Najpierw zabił kochanka potem żonę a później powiesił się w lesie. W domu było przeraźliwie zimno i ciemno. Każdej nocy spadały z półek przedmioty. Pewnego dnia wszyscy oglądali telewizję. Nagle zgasło światło. Poprosili Maćka żeby poszedł po świecę. Kiedy nie wracał 20 minut wszyscy poszli go szukać. Leżał na dywanie w korytarzu. Jego krwią było napisane na ścianie Wynoście się stąd /wezwali policje. Stwierdzili natychmiastowy zgon. Na narzędziu nie było odcisków palców. Następnego dnia wyjechali i już nigdy tamtędy nie przejeżdżali.
`Callies
`Oliwia

Zagadkowy chłopiec

Koło godziny 20.00 do Jagody zadzwonił telefon. Jakiś mężczyzna tłumaczył, że znalazł jej numer w ogłoszeniu, i pilnie potrzebuje opiekunki do dziecka. Zaproponował bardzo wysoką stawkę, więc Jagoda się zgodziła. Wyszła z domu i pojechała pod wskazany adres. Był to stary dom, stojący na uboczu. Zdała sobie sprawę, że jest już mocno spóźniona, nie czekając dłużej zadzwoniła do drzwi. Otworzył jej dziewięcioletni chłopiec. -Będziesz dziś w nocy moją mamusią?- zapytał. Powiedział, że został sam, bo rodzice musieli juz wyjść. Zdziwiła się ale poniewarz zostawili dla niej pięniądze, uznała, że wszystko jest wporządku. Cieszyła się, że udało się jej zarobić parę złotych, a noc przecież mogła wykorzystać na naukę do egzaminów. Tyle, że nauka jakoś nie zabardzo chciała jej wejść do głowy. Jagoda czuła się nie swojo w tym wielkim, pustym domu. Pełnymstarych i zakurzonych mebli, skrzypiących schodów i tajemniczych zakamarków. Chłopiec siedział na podłodze i przyglądał się jej wielkimi, czarnymi oczami. -Może już spać, co?- spytała Jagoda -Nie, nie lubie spać. To nudne. Chcę się z toba bawić.- -Za późno na zabawe. Położymy cie do łóżka. To już najwyższy czas na takich małych chłopców, jak ty.- -Dlaczego żadna mamusia nie chce się ze mną bawić?- pytanie chłopca skierowane było raczej do ścian starego somu, niż do opiekunki. Na pierwszym piętrze znajdowała się sypialnia chłopca. Jagoda kazała mu sie położyć do łóżka, i przykrywa go kołdrą po samą brodę. Dotykając skóry chłopca zauważyła, że jest bardzo zimny. -Gaszę światło, będziesz spał?- -NIE- -Będziesz. A gdybyś czegoś potrzebował poprostu mnie zawołaj.- Parę minut po północy usłyszała przeraźliwy krzyk, dochodzący z sypialni małego. Jego echo odbija się od ścian pustych pokoi. Jagoda pędem wbiega na góre do sypialni. Pusto. Zmierzwiona pościel na łóżku, widzi otwarte na ościesz okono. Opiera się dłońmi o zimny parapet i spogląda w noc. Nagle słyszy za sobą szmer. Odwraca się i widzi coś co pełznie do niej. W pokoju było ciemno więc nie rozróżniała kształtów. Stwór coraz bardziej się do niej zbliża. Zatrzymuje się, i spod starego kożucha wychodzi chłopiec. -Przestraszyłaś się?- -Oszalałeś, omało nie dostałam zawału- -To tylko żart, narazie nie masz czego bać...- -Dlaczego to zrobiłes?- -Nudziłem się, mówiłem ci, że nie chce mi się spać- -Ale...- -Chcę się z tobą bawić- Schodza do salonu. Wygląda na to, że z nauki nici. -W co chcesz sie bawić?- -W zagadki. To moja ulubiona gra- Przez chwile Jagodzie wydaje się, że w jego ciemnych oczach dostrzegła błysk. -Ale ja nie znam żadnych zagadek- -Nie szkodzi. Ja znam, tylko jedna - ale trudną. Znalazłem ją w książce, którą dostałem od mamy. Żadna z moich poprzednich mam nie potrafiła jej odgadnąć, nawet nie próbowały. Rodzice też nie.- -A co będzie jeśli jej nie zgadnę?- -Nic, i tak poznasz odpowiedź- -W takim razie zamieniam w słuch- Chłopiec bierze głęboki oddech i zaczyna mówić: -Nie można tego zobaczyć ani dotknąć palcami. Jest pod górami i jest pod gwiazdami. Pustej jaskini nie omija. Po nas zostaje, i było przed nami. Życie gaśnie, a śmiech zabija.- Jagoda ma wrażenie, że gdzieś już słyszała ta zagadkę. Ale nie może sobie przypomnieć. Mały patrzy na nią z napięciem. -Nie wiem- mówi w końcu. -Zastanów się , to bardzo ważne- -Nie chce mi się myśleć, poddaje się.- czuje jak powoli ogarnia ją senność. -Masz jakieś zabawki?- Mały znika na piętrze i po chwili przynosi dwie lalki. Staromodne i duże rozmiarów niemowlaka. -Bawisz się lalkami- zapytała Jagoda -To mojej siostry- Nagle Jagoda spostrzega, ze obie lalki mają powykłówane oczy. -Kto to zrobił?- pyta wskazując na puste oczodoły lalek. -Ja- -Dlaczego?- -Bo siostra nie pozwalała mi się nimi bawić. A poza tym żeby zobaczyła...- -Co?- -To co jest rozwiązaniem zagadki- Jagodzie przebiegł po plecach dreszcz. Jest godzina trzecia pietnaście. Jagoda czyje jak coraz bardziej robi się senna. Głowa raz po raz opada jej bezwładnie na pierś. Unosi ciężkie powieki i patrzy na małego, który w milczeniu bawi sie lalkami. -Dlaczego się tak trzęsiesz- pyta się go. -Zimno mi- -To ubierz się- -To nic nie da. Mnie zawsze jest zimno- Naprawde dziwny chłopak myśli -Wymyśliłas już?- -Co?- -Rozwiązanie zagadki. Do rana zostało już niewiele czasu- -Nie. Nie myślałam o tym- -Lepiej pomyśl- -A jeśli nic nie wymyśle. Powiedziałeś, ze i tak zdradzisz mi odpowiedź- -Jeszcze nie teraz- Jagoda idzie do łazienki, żeby sie trochę orzeźwić. Pochyla się nad zlewem i przemywa twarz zimną wodą. Patrzy na swoje odbicie w lustrze, nagle spostrzega, że za nią w drzwiach stoi dziewczynka w białej sukience. Jest odwrócona tyłem, gęste czarne włosy spływają jej na plecy. Jagoda odwraca się i gwałtownie pyta: -Kim jesteś?- Dziewczynka stoi bez ruchu. Jagoda podchodzi do niej i kładzie jej dłoń na ramieniu. Dziewczynka chwyta ją za przegób i więzi go w mocnym uścisku, od którego mróz przeszywa całe ciało. Powoli odwraca ku niej swoją twarz. Nie ma oczów, a z jej wypełnionych zaskrzepłą krwia oczodołów wystaja rękojeści szpikulców do szaszłyków. Jagoda chce krzyczeć, ale żaden głos nie wydobywa się z jej gardła. Dziewczynka poruszała bezgłośnie ustami, lecz do uszu JAgody nie dochodził żaden dzwięk. Cos usiłuje powiedzieć kilkakrotnie powtarza jedno i to samo słowo. Godzina szósta: Budzi się skulona na podłodze łazienki, Co sie stało? Na swoim przegubie dostrzega kilka fioletowych podłóżnych sińców, jakby w kształcie palców. W drzwiach łazienki dostrzega chłopca. Prawą reke trzyma schowana za plecami. -Spałaś? Nudziło mi się bez ciebie. Już prawie ranek- -Tak, chyba się trochę zdrzemnełam- -Znalazłaś odpowiedz na moją zagadkę?- -Tak-odpowiada ku własnemu zaskoczeniu- -Powiedz- Jagoda podaje chłopcu odpowiedz. Mały uśmiecha się. -Fajnie sie z toba bawiło. Odwiedz mnie jeszcze kiedyś. Wymyślę nową zagadkę- mówi, poczym odwraca się i wybiega. Jagoda widzi, że w prawej dłoni mały trzymał szpikulec do szaszłyków. Jeszcze raz przemywa twarz zimną wodą, wychodzi z łazienki i staje jak wryta. Korytarz jest całkiem pusty. Znikneły z niego wszystkie meble, nawet obrazy ze ścian. Zostały tylko gołe mury i podłoga. Jagoda sprawdza w innych pokojach, to samo - pustka. Tak jakby ktoś wszystko starł gumką. Przez okno do wnetrza pustego domu wpadało światło wschodzącego słońca. Nagle słyszy zgrzyt klucza w zamku. Po chwili staje w nim mężczyzna i kobieta w średnim wieku. -Proszę pamietać, że cena za wynajęcie tego domu jest naprawdę okazyjna ...-mówi mężczyzna do kobiety. Nagle milknie ujrzawszy stojącą bez ruchu Jagodę. -Co pani tu do diabła robi?- Oficer śledczy uśmiecha się ironicznie, bawiąc się guzikiem swego policyjnego munduru. -Prosze przestać opowiedać mi te bajki o pilnowaniu dziecka - tam od lat nikt nie mieszka. A ja nie mam ochoty na żarty, sprawa jest poważna. W tym domu popełniono szereg morderstw- Jagoda podnosi na niego pytający wzrok .
`Callies
`Oliwia

Przyjacielska krew

Dziewczynka o imieniu Kornelia mieszkała w wiosce. Nie było tu żadnych dzieci. Była oddalona od miasta. Nie jeździły tu żadne pojazdy oprócz rowerów. Mieszkały tu praktycznie same starsze panie. Jedna z pań była wyjątkowo dziwna. Mieszkała samotnie z dużym, czarnym psem. Chodziła ciagle w czarnej kurtce, brudnych buciorach, jakiejś czapce i z torbą. Ta torba odstraszała wssyskich ludzi. Była czerwona z dołu, i brązowa z góry. Dziewczynka do szkoły chodziła w mieście położonym około 6,5 km od wsi. Jeździła rowerem. Gdy były wakacje, rodzice pozwalali Kornelii jeździć do Miasta. Miała tam paru przyjaciół, z którymi zawsze spędzała czas.
Jej przyjaciele w mieście nosili różne ksywki. 
Sandył, Kirmyn, Brudny, Oliwianko, Viona, Nisterkoza, Folier.
Wszysycy byli przyjaciółmi. Zawsze wspierali się w różnych sytuacjach. Gdy np. Viona nie umiała przeskoczyć przez rzekę, pomagali jej. Gdy czegoś ktoś się bał, uspokajali. Jednak pewnego dnia gdy Kornelia przyjechała do miasta, Kirmyn wydawał się bardzo dziwny. Nie odzywał się, i dziwnie patrzył się na Kornelię. Gdy wszyscy pojechali na obiad i została tylko Kornelia i Kirmyn, dziewczyna zobaczyła tą dziwną kobietę z wioski. Kazała Kirmynowi iść z nią się schować. Jednak kobieta zobaczyła ich. Kirmyn uciekał i Kornelia też. Kobieta jednak zaciągnęła ich do piwnicy w jednym z bloków. Strasznie tam śmierdziało. Bardzo się bali, a Kirmyn wogóle nie znał tej kobiety. W piwnicy było ciemno. Na ścianach były powieszone zdechłe koty. Siedzieli bez słowa około 15 minut, aż w końcu Kirmyn zebrał się na odwagę i zapytał, dlaczego zostali uwięzieni. Kobieta odpowiedziała:
- Chcesz wiedzieć dlaczego? - Spytała.
- Tak. - Odpowiedział.
- No więc słuchajcie... - Powiedziała - Mam już 130 lat. Znałam wasze prababcie. Były to bardzo miłe kobiety. Przyjaźniłyśmy się. Ale niestety pewnego dnia pokłóciłyśmy się. Wiele lat myślałam nad tym, jak się zemścić. Aż w końcu teraz nadszedł ten czas. Pójdziecie ze mną jutro na cmentarz. Wykopiecie sobie dół, a ja zemszczę się na waszych pra babciach. 

C.D.N
`Callies
`Oliwia

,,Wyjątkowa"

Emma miała wtedy 14 lat, była w domu ze swoim najlepszym przyjacielem Nicholasem. Wtedy się pocałowali. Nick powiedział:
-Miałem kiedyś taką dziewczynę jak Ty.
Było już po 20:00 więc Nick poszedł do domu. Emma poszła spać. We śnie był nieznajomy chłopak, miał na sobie kominiarkę. Odciął Emmie głowę. Na następny dzień dziewczyna już się nie obudziła. 
Jej głowa zawieszona była na grzejniku obok głowy innej dziewczyny.
Zgadnijcie w czyim domu? Tak, w domu Nicholasa. Chłopak podszedł do głów i powiedział:
-Tak Emma, BYŁAŚ tak wyjątkowa jak moja była...

Przepraszam,że takie krótkie ale nie miałam pomysłu..

Śmierć się śmieje

Nadchodziła noc. Oliwia i Maja właśnie kładły się spać. W pewnej chwili jakiś głośny łomot oderwał je ze snu. Przerażone wstały i poszły do salonu. Zastały tam włączony telewizor i karteczke. "Dziewczynki wyszliśmy z tatą na kolację, będziemy nad ranem". Po chwili zadzwonił telefon. Gdy Olivia odebrała nikt się nie odzywał. Pomyślała, że to głupi żart więc odłożyła słuchawkę. 10 minut później usłyszały głośne pukanie do drzwi. Podeszły więc razem i otworzyły je. Na zewnątrz nikogo nie było, a na ziemi leżała karteczka. Podniosły ją. "Śmierć jest blisko". Wystraszone zatrzasnęły drzwi i schowały się w pokoju. Z klatki dobiegał szyderczy śmiech mężczyzny. Dziewczynki postanowiły zadzwonić do rodziców... 
Ciąg dalszy nastąpi
`Callies
`Oliwia

Nie tędy droga

Pewnego razu w wiosce mieszkala rodzina Smithow. Byla to spokojna wies, w ktorej nic dziwnego sie nie dzialo. Ludzie nie wierzyli w zadne brednie o duchach i innych zjawiskach nadprzyrodzonych.
Gdy nastal wieczor Smithowie rozpalili ognisko, a wszystkie dzieciaki z okolicy (bylo ich zaledwie 6) zebraly sie i razem bawily. Postanowily pobawic sie w chowanego. Klasyczna zabawa. Pobiegly wiec wesolo do domu. Dwie dziewczynki liczyly, reszta sie chowala. Jeden chlopak schowal sie w szafie, drugi za firanka, trzeci na balkonie, a dwie kolejne dziewczynki na strychu. Zabawa rozkrecala sie i bylo wesolo. Niestety do czasu.
- Chyba znalezlismy wszystkich!
- Czekaj, a Tomek? - zapytal jeden z chlopcow.
(Tomek to ten ktory ukryl sie w szafie). Nagle dzieci uslyszaly glosne piski. Kiedy pobiegly w dane miejsce i otworzyly szafe, zobaczyly tam tylko slady krwi, a na szafie napis "zginiecie wszyscy".

Dzieci prędko pobiegły do drzwi od domu. I próbowały je otworzyć. Niestety były zamknięte. Nagle usłyszały szepty i krzyki w pobliżu kuchni. Wystraszone rozbiegły się po całym domu. Jedna dziewczynka pobiegła po schodach na strych i zamknęła sie w jednym z pokojów. Kiedy się obróciła nie mogła znaleźć kontaktu, w pokoju było ciemno. Po chwili złapało ja cos za szyje. Dziewczynka wyrywała się i krzyczała. Upadła. Inne dzieciaki znalazły wyjście. Wybiegły do ogrodu, ale nie widziały tam nikogo z rodziny. Były same. Nagle poczuły chłodny wiatr. Ktoś je obserwował, przynajmniej tak czuły. Postanowiły wrócić do swoich domów, ale strach im na to nie pozwalał. Więc wszyscy razem poszli do domu Eweliny (jednej z koleżanek). Nie wiedziały jednak ,że nie przezyją tego dnia..
Miały być 2 części tego,ale pomyślałam,że będzie jedna długa (PFPFPFPF SERIO DŁUGA XD)
`Callies
`Oliwia

Dobra Matka [*]

`Callies
`Oliwia

Myśliwy i chatka [*]

`Callies
`Oliwia

Głuchy telefon od zmarłego męża [*]

Kasia miała 25 lat. Rok temu jej mąż Damian zginął w wypadku samochodowym. Pewnego wieczoru, gdy oglądała telewizje zadzwonił do niej telefon. Kiedy odebrała w słuchawce rozległy się głośne krzyki 'Pomocy'. Rozłączyła się, ponieważ myślała, że to głupi żart. Kilka minut później znowu dzwonił telefon. Tak jak wcześniej w słuchawce słychać było krzyki. Gdy bardziej wsłuchała się w nie słyszała głosy męża. Szybko więc wsiadła do samochodu i pojechała na cmentarz. Na grobie jej męża leżał telefon. Był on włączony. Wskazywało na to, że był to telefon Damiana. Przestraszona wróciła do domu i postanowiła się z tym przespać. Dziewczyna próbowała skontaktować się z mężem, lecz na nic. Dlatego uważaj. Każde połączenie jest ważne.
Dzięki!
`Callies
`Oliwia

Creepypasta

`Callies
`Oliwia

To TWÓJ głos...

Troche straszne ;oo

`Callies
`Oliwia

Więcej nie włączaj lapmki!!



`Callies
`Oliwia

Jedna noc #1

-Mamo! Idę! -zawołała Zuzia wychodząc z domu na noc do przyjaciółki.
-Dobrze, uważaj na siebie!- wykrzyknęła mama po czym wróciła do robienia kolacji.
Zuzia szła przez chodnik wpatrzona w telefon. Raz na jakiś czas odwróciła głowę żeby zorientować się czy aby napewno idzie do Oli. Było około 20:00, jesień więc było już ciemno. Ubrana w czarną, skórzaną kurtkę i jeansy szła przed siebie. Nagle wyłączył jej się telefon. Przestał działać. Dziwne, ponieważ ładowała go przed wyjściem. Zgasł tez latarnie. Wyciągnęła z kieszeni małą latarkę, którą znalazła wczoraj w szkole. Przestraszyła się więc jak najszybciej skręciła w uliczkę gdzie mieszkała Ola i zapukała do jej drzwi. Ola mieszkała w starym domu, który został zbudowany przed II wojną światową po to żeby chować tam ciała żołnierzy. Nigdy nie bała się domu, ponieważ wyglądał on teraz bardzo ładnie, nowa elewacja, płot czy dużo roślin. Po chwili Wystraszona Zuzia mogła już wejść do domu przyjaciółki. Szybko ściągnęła buty i usiadła na kanapie, wyglądała jakby właśnie przebiegła maraton.
-Jezu Zuzia co się stało? - zapytała Ola
-Szłam do Ciebie przeglądając telefon gdy nagle wyłączył się, latarnie również zgasły, próbowałam go znów włączyć ale nie dało się, strasznie się wystraszylam.
-Dobra chodź juz do mnie, rozgosc się ją zrobię nam kakao.
Będąc już po raz setny u Oli, Zuzia była przyzwyczajona do dziwnego klimatu domu, nic dziwnego gdyż w całym domu leżały kiedyś ciała. Weszła po schodach do góry i jak zwykle nie wiedząc, które drzwi ma otworzyć, strzelała. Na szczęście trafnie.
Usiadła na białym łóżku Oli i przykryła się jej kocem. Nagle usłyszała krzyk.
C.D.N
Mało straszna ale będzie jeszcze wiele części. Mam nadzieje, ze się spodobała  :)
`Callies
`Oliwia

Zjawa #1

- Lena? Zobacz! - krzyknęła Nadia.
- Co sie stalo? - zapytała.
- Dzisiaj wieczorem koncert naszego zespolu!!! Musimy isc, nie mozemy tego przegapic! 
Rodzice mieli podwiesc dziewczyny. Wszystko przebiegalo zgodnie z planem. Kiedy juz wyszykowaly sie, predko pobiegly do samochodu. Jechali spokojnie. Nagle radio wlaczylo sie zupelnie samo, co najdziwniejsze na jakis rozmowach o duchach. Reszte drogi jechali w nerwach, lekko wystraszeni dotarli do celu. Niestety koncertu nie bylo.
- O co tu chodzi?! Halo jest tu ktos? - krzyknela zdenerwowana Lena.
- Dobre zarty! Idziemy do samochodu - odparla mama.
- Nic z tego nie rozumiem! - powiedziala Nadia.
Kiedy wracali spowrotem do domu, uslyszeli krzyki dobiegajace z ich bagaznika. Kiedy otworzyli zaczeli krzyczec i panikowac.

C.D.N
Tak...Tego będą 2 części albo więcej :3
Dziękuję za przeczytanie
`Callies
`Oliwia

Przyjaciółka Babcii

Pewnej 15-letniej dziewczynie zmarła babcia. Kasia, bo tak miała na imię, bardzo kochała swoją babcię i nie mogła tego znieść.
Kilka dni po pogrzebie przeszukiwała dom swojej babci. Znalazła tam różne tajemnicze rzeczy, ale najdziwniejszą rzeczą był stary pamiętnik. Otworzyła go i zaczęła czytać. Nie było tam nic ciekawego i Kasia już miała go wyrzucić, gdy nagle spojrzała na wpis z dnia 31 października 1945 roku.
Kochany pamiętniczku!
Właśnie poznałam dziś nową koleżankę. Jest moją najlepszą przyjaciółką i codziennie piszę do niej e-maile.
Poniżej był podany e-mail koleżanki babci. Kasia już miała odrzucić pamiętnik, ale nagle się zamyśliła. Przecież wtedy nie było internetu! Kasię zżerała ciekawość. Włączyła komputer i napisała maila. Napisała, kim jest i że niedawno zmarła jej babcia. Wysłała wiadomość.
Odpowiedź przyszła dość szybko. Brzmiała mniej więcej tak:
Hej, Kasiu. Miło Cię poznać. Jak chcesz możesz mnie odwiedzić. Wystarczy założyć ten naszyjnik i położyć się spać. Obudzisz się u mnie w domu.
Kasia spytała, jaki naszyjnik, a wtedy nieznajoma napisała:
Leży tuż przed Tobą.
Dziewczyna spostrzegła, iż przed nią rzeczywiście leży dziwny naszyjnik. Zrobiła więc tak, jak powiedziała nieznajoma. Poszła spać.
Obudziła się na cmentarzu. Znalazła grób z ułamanym nagrobkiem. Nie było widać imienia ani nazwiska, za to była data śmierci... dokładnie taka jak data wpisu z pamiętnika babci. Kasia nie wiedziała, o co chodzi, poszła więc dalej. Był to opuszczony cmentarz i była noc. Dziewczyna bała się i postanowiła spytać się kogoś o drogę. Ujrzała dziwną, siedmioletnią dziewczynkę.
Dziewczynka zapytała Kasię, kim jest. Kasia opowiedziała jej wszystko i wtedy dziewczyna zaśmiała się szyderczo i pokazała drugą część tablicy, tą, której wcześniej była odłamana. Było tam jakieś nazwisko i zdjęcie tej dziewczyny, która stała przed Kasią. Kasia jeszcze raz spojrzała na grób owej dziewczyny, koleżanki babci. Potem spojrzała jeszcze raz na dziewczynkę, która wskazała na grób. Było tam napisane krwią: ZABIJĘ CIEBIE TEŻ! Dwa dni później znaleziono martwą, zakrwawioną Kasię leżącą na grobie kumpeli babci. Obok leżał pamiętnik babci i naszyjnik. Naszyjnik śmierci. Kto go założy umrze od razu. Kto otworzy pamiętnik, także umrze. Przed śmiercią zobaczy koleżankę babci, Kasię i wszystkie następne ofiary.

dziękuję za przeczytanie
` Callies
`Oliwia

Żołnierz

Pewnego ciemnego,zimnego wieczoru drogą polną jechał żołnierz. Niczego się nie bał i może to go zgubiło. Samochód zaczął mu nawalać. Zatrzymał się przy cmentarzu. Zołnierz wyszedł z auta aby zobaczyć co się stało. Był zupełnie sam. Mimo to ani trochę się nie bał. Nagle coś usłyszał, jakby kroki w tyle za sobą. Obrócił się i ujrzał na skraju drzew starą kobietę. Twarz miała siną, miała długie czarne włosy i ubrana była w czarne ciuchy o stylu neogotyckim a na szyi miała wielki czarny krzyż. Patrzył się na nią chwilkę a ona pokazała mu palcem aby poszedł za nią i zniknęła w czeluściach cmentarza. Żołnierz niczego się nie bał więc poszedł za nią. Co jakiś czas pokazywała się z nikąd i pokazywała mu którędy ma iść. Po 15 minutach żołnierz zobaczył ją przy jakimś grobie i podszedł do niej. Gdy był blisko wskazała mu na tablicę. Widniał tam napis:
MARIA DARK
12.03.1984-21.02.2005
ZGINĘŁA ŚMIERCIĄ TRAGICZNĄ
ZASTRZELONA PRZEZ ŻOŁNIERZA
I przy tym napisie widniało zdjęcie ów kobiety która go tu przyprowadziła. Wiele pytań dręczyło żołnierza. Czy ona nie żyje? Czy to duch? Żołnierz był tak zszokowany, że po raz pierwszy w całym swoim życiu się przeraził i nie mógł wymówić słowa. Zobaczył, że kobieta znowu wskazuje palcem na kierunek i znika w krzakach. Po mimo, że żołnierz był mocno wstrząśnięty poszedł znów za kobietą. Po 10 minutach znowu ujrzał ją przy grobie. Podszedł i zastanawiał się co tym razem tam zobaczy, bał się. Kobieta znowu wskazała na tablice gdzie znajdował się napis: 
ANDRZEJ KONOPKO
 20.08.1979-21.02.2005
ZGINĄŁ ŚMIERCIĄ TRAGICZNĄ
ZABITY NA CMENTARZU
Przy napisie widniało jego zdjęcie. Już bardzo przerażony spojrzał na kobietę i zapytał się: -Czemu mi to pokazujesz? Wskazała na sąsiedni grób. Zołnierz popatrzył i zapytał się: -No to co, zwyczajny grob żołnierza. Wskazała na zdjęcie, był zdumiewająco podobny do niego. -I co? Naprawde jest podobny, ale po co mi to pokazujesz? Po raz pierwszy kobieta przemówiła zimnym cienkim głosem: - To on mnie ZABIŁ! -To ty nie żyjesz? -Tak od ponad 100 lat. -Po co mi to pokazujesz? Co to znaczy ten mój grób? Odwrócił się do niej i w ulamku sekundy już nie żył. Zdąrzył tylko zobaczyć, że kobieta trzymała kosę. Rano grabarz, który robił opchód znalazł ciało żołnierza z podciętym gardłem z kartką na której widniał napis: TERAZ MOGĘ SPOCZYWAĆ SPOKOJNIE! A obok żołnierza leżał duży czarny krzyż.
Dziękuję za przeczytanie 
`Callies
`Oliwia


Psychopata

 Historia ta przydarzyła mi się tydzień temu w niedziele.Była godzina 16:44.Siedziałam na kompie i przeglądałam fb.Naszła mnie myśl,aby wyjść na dwór.Powiedziałam mamie,że wychodzę zaś ona odpowiedziała mi,że mam iść z bratem Kubą (ma 7 lat).Nie za bardzo mnie to ucieszyło,ale trudno.Na dworze były wszędzie kałuże.Pogoda też średnio.Jak dotarliśmy już na plac to Kuba od razu poszedł na drabinki ale były one z innej strony,więc nie mogłam patrzec co on robi.Ja poszłam na huśtawki.Usłyszałam krzyki ,,Rafał!!! Rafał!!!!'' '' nie za bardzo mnie to zdziwiło,bo to normalne,że ktoś kogoś woła.Kilka minut później znowu usłyszałam krzyki ,,Chodź chodź szybko!!!''' to trochę mnie to zaniepokoiło bo nikogo nie widziałam była pustka.Nieco przestraszona poszłam poszukać Kuby.Tak jak myślałam bawił się na drabinkach,ale krzyki nasiliły się ,,Szybciej szybko!!!''.Zignorowałam to i podeszłam do mojego brata i zapytałam go się czy słyszy to co ja.On odpowiedział,że nic nie słyszy.Dodał,że idze do domu.Wróciłam na huśtawki.Zauważyłam jak jakaś dziewczyna z czarnymi długimi włosami przed kimś ucieka przed jakimś mężczyzną.Miał on ciemno-brązowe włosy w kucyku.I ta twarz...Podbite oczy i ten uśmiech psychopaty.Dziewczyna krzyczała po kilku sekundach przestała...Mężczyzna spojrzał się na mnie.Zamarłam...Szybkim krokiem zmierzałam w strone mojego bloku.Byłam świadkiem więc logiczne,że następna byłabym ja.Jak już dotarłam do domu miałam wrażenie,że ktoś mnie obserwuje i tak do dzisiaj.. 

Fenkju za przeczytanie
`Callies 
`Oliwia

Jacek

Klasa wyjechała na wycieczkę szkolną. Mieli zwiedzać jaskinie w Krakowie.Podczas wędrówki jeden z uczniów odszedł od wszystkich, ponieważ był zainteresowany szpitalem psychiatrycznym który był na przeciwko drogi przez którą przechodzili. Istnieje legenda, iż każdy kto wejdzie do niego zostanie spalony żywcem.Jacek (uczeń który idzie do tego szpitala) miał uśmiech na twarzy i z telefonem wszedł do środka.Przy samym wejściu był znak "Uwaga duchy" (znak wymyśliłam sama) Jacek gdy ujrzał ten znak był zaciekawiony jeszcze bardziej.Wszedł do środka. Na jednej ścianie wisiały straszne, zakrwawione obrazy z potworami, a na drugiej - zwyczajne nie ruszony od 50 lat wózek inwalidzki. Jacek nie miał już takiego uśmiechu, bo w budynku był naprawdę straszny klimat - poździerana farba ze ścian, straszne obrazy, noże które walały się po podłodze... Jacek mimo tego postanowił pójść dalej. W kolejnym korytarzu leżała stara ławka a nad nią popękane lustro. Jacek przejżał się w lustrze, tak dla zabawy. W lustrze zobaczył coś podobnego do ducha.odwrócił się, nic nie było.Jacek miał dość tego miejsca, więc szybko pobiegł do drzwi.Drzwi zostawił otworzone... (co ciekawe była już noc, a przecież dwie godziny temu była dwunasta) Jacek uciekł stamtąd, niestety iż zostawił otwarte drzwi duchy dogoniły go i... Spaliły Jacka żywcem. A że Jacek zostawił otwarte drzwi, wypuścił duchy i od tamtej pory pałętają się po Polsce szukając ofiar.Uważaj, możesz być następny. 

Dziękuję za przeczytanie
`Callies
`Oliwia

Nożownik

Byłam z siostrą na spacerze. Dochodziła 23.Gdy przechodziłyśmy obok opuszczonego domu w którym nikt nie mieszkał od 10 lat usłyszałyśmy płacz dziecka. Przeraziłam się więc zaproponowałam powrót do domu.Siostra jednak była innego zdania.Była oczywiście ode mnie młodsza.Mama opowiadała nam ze dom jest pusty i nie ma tam nawet mebli tylko zniszczone ściany,schody i podłogi.Sasza (bo tak miała na imię moja siostra) nie bała się za bardzo więc gdy się odwróciłam wbiegła do domu.Pobiegłam za nią i zobaczyłam ślady krwi. Chciałam stamtąd uciec ale przypomniałam sobie że w środku jest Sasza.Postanowiłam zadzwonić do mamy albo taty, ale nie było zasięgu,więc poszłam za śladami.Gdy ślad się urwał zobaczyłam moją siostrę leżąca na stole w kałuży krwi.Przy niej leżały noże poukładane od największego do najmniejszego.Największy był już zakrwawiony.Padłam na kolana i zaczęłam płakać.Nagle poczułam kogoś oddech na moim ramieniu.Gdy się odwróciłam zobaczyłam cień jakiejś osoby która stała blisko mnie i w ręku nie wiem jakim cudem trzymała największy nóż który był czysty a na stole tego zakrwawionego już nie było mojej siostry też nie.Próbował mnie zabić ale uszłam z życiem.Dlaczego?Miałam szczęście,bo obok mnie lezało krzesło,uderzyłam tajemniczego gościa i szybko uciekłam.Drzwi były zamknięte.Nagle ON próbował trafić we mnie nożem,ale szybko się odsynełam i wpadł w drzwi,które się otworzyły.Szybko wybiegłam z tego domu.Czułam jakby ktoś mnie śledził,zaniepokojona pobiegłam do domu by powiedzieć o śmierci Saszy rodzicom.Lecz oni leżeli na kanapie ,cali pokryci krwią,a obok nich .....NAJWIĘKSZY ZAKRWAWIONY NÓŻ....

Dziękuję za przeczytanie
`Callies
`Oliwia

Wiedźma

Nie daleko Lasu mieszkał chłopak o dziwnym spojrzeniu i charakterze ... Miał 15 lat. Nie miał przyjaciół, do nikogo się nie odzywał, ciągle słuchał muzyki i oglądał horrory. Gdy kiedyś szedł do szkoły, zaczepiła go jakaś starsza kobieta. Twarz miała zasłoniętą kapeluszem, więc chłopak jej nie widział. Złapała go za rękę i kazała mu za nim iść. Chłopak nie wiedział o co chodzi, więc krzyczał na całe gardło - Puszczaj! Zostaw mnie! - Dziwna kobieta jednak nie odzywała się. Zaprowadziła go do lasu, gdzie kazała mu wejść do stawu. Chłopak się z nią kłócił, więc wrzuciła go do wody. Gdy już wyszedł, nie był zwykłym człowiekiem. Zamiast normalnych spodni miał dziwne, fioletowe spodnie, a jego ciało było pokryte zielonym śluzem i krwią. Kobieta powiedziała że można to odwrócić dopiero za rok, gdy klątwa straci swoją moc. Chłopak doczekał roku, a potem zginął. Jego rodzice nie znaleźli jego ciała, a wiedźma rok potem zrobiła to samo z jego siostrą.
Dziękuję za przeczytanie :*
`Callies
`Oliwia

Horror dzięki Siostrze

 Było już późno mówiłam do mojej siostry abyśmy szły do domu (byłyśmy w opuszczonym szpitalu ) dochodziła 23 bałam się a , że moja siostra wielka fanką horrorów jak na złość nie chciała iść ... na szczęście w końcu postanowiła sobie odpuścić ... zmierzałyśmy do wyjścia gdy nagle ktoś a raczej "coś " przebiegło centralnie przed nami odruchowo chwyciłam za rękę siostrę było widać , że też się boi ... poszłyśmy trochę dalej ale nie doszłyśmy do drzwi bo coś nas zaciągnęło do dużego pomieszczenia. .. Moja siostra wisiała ma ścianie gdy podeszło to "coś " do niej zaczęło nią miotać po wszystkich stronach ... Ela (tak miała na imię siostra ) upadła ... gdy podniosła głowę wyglądała inaczej żółte oczy szara skóra przestraszyłam się ... była coraz bliżej zaczęłam uciekać ... ale jak na złość się potknęłam wstałam najszybciej jak mogłam zorientowałam się , że za mną nie biegła wiec szybkim krokiem chciałam juz iść gdy nagle pojawiła się przede mną rzuciła mnie na koniec korytarza przeczągałam się przez nie wielką dziurę znalazłam się na dworze szybko uciekam z posesji odwróciłam się by upewnić , że została tam bardzo ją kocham ale nie wiadomo co by mi zrobiła nic nie widziałam... ruszyłam przed siebie i usłyszałam najstraszniejszy głos jaki mógł być mówił szeptem "pożałujesz " ..
Dziękuję za przeczytanie! :*
`Callies
`Oliwia

Krwawa Marry

Ta historia przydarzyła się naprawdę. Do dziś jej nie wyjaśniono. Moja przyjaciółka z wakacji, Ania, miała młodszą siostrę Karolinę. Karolina miała 10 lat i pasjonowała się duchami, zdarzeniami paranormalnymi. Pewnego dnia Karolina wróciła przejęta do domu i zaczęła rozmawiać z Anią. Była podniecona i zdenerwowana. Mówiła, że dowiedziała się od koleżanki, że ktokolwiek o północy, z lustrem, świecą i świętym obrazkiem dwunastokrotnie wypowie słowa "Krwawa Mary", zostanie porwany przez pociąg Widmo i będzie w nim straszył już na zawsze... Anka zignorowała to z kpiącym uśmieszkiem. Następnego dnia rano w łóżku nie było Karoliny. Przerażona mama odkryła kołdrę i... jej oczom ukazała się spora kupka jakby popiołu ułożona w kształt ciała... Karoliny. Od tamtej pory nikt nie znalazł Karoliny, choć szukała jej policja nie tylko w rodzinnym mieście. Pewnego dnia Ania wkładała do pudełek rzeczy Karolinki. Płakała. Za książkami młodszej siostry znalazła fioletowy notesik z napisem DIARY. Otworzyła i zaczęła przeglądać. Karolina pisała tam o różnych rzeczach. O nudnych urodzinach koleżanki, o otrzymaniu niesprawiedliwej pały z matmy, o śmierci ukochanego psa i kupnie nowego... Ostatnia zapisana strona była na pół oderwana. Karolina napisała tam dokładnie to: "Trzeci stycznia 1999 roku, 00:01 Jest minuta po północy, wymówiłam tajemne słowa "krwawa Mary" dokładnie tak, jak mówiła Aśka... I nic. Zastanawiam się, c" Nie było dokończone. Ale na ostatniej stronie notesu róg strony był zagięty. Pod zagiętym rogiem bardzo cienką kreseczką czegoś czerwonego był narysowany pociąg...

Dziękuję za przeczytanie!;*
`Callies
`Oliwia

Straszne historie i zjawiska paranormalne-START!

Hej!
Na tym blogu będę wymyslala (albo opierała na faktach) straszne historie.
Uwielbiam pisać książki więc to nie będzie problem.To będą zazwyczaj krótkie historie nie podzielone na części,chyba,że wam się ,,mega" spodoba to ewentualnie napiszę nastepną częśc jakiejś historii.

Może troche o mnie-nie będzie tego duzo bo chce napisać już posta z historią XD
-Oliwia
-11at
-Fotografia,blogowanie,siatkówka
-Bloguję już ok.3 lata
- Z Ort. i int. raczej nie mam problemów,czasem literówka,ale jesteśmy ludźmi ;)
-Bloguję na kilku blogach i mam kilka swoich (KILKA XDDD)
Ok.Widzimy się w następnym poście gdzie przeczytacie historię!♥
Paa :*